Jak zweryfikować, co zabrać ze sobą do nowego mieszkania, a z czym się pożegnać?

Przeprowadzka to szczególny moment. Zazwyczaj łączy się z wielkimi życiowymi zmianami, jak na przykład nowa praca, nowe miasto, czy też nowy partner. To również czas refleksji, żegnania się z przeszłością, ale też uświadamiania sobie tego, jak z czasem obrasta się w piórka. Pozbywanie się gromadzonych przez lata rzeczy może być naprawdę oczyszczające.

Oczywiście, nie oznacza to, że wszystko za jednym zamachem należy wyrzucić na śmietnik. Jednak nowe mieszkanie zasługuje na nową energię i nie musisz zabierać do niego kulawych taboretów, czy też sterty kolorowych magazynów, które odkładasz do przeczytania ,,na później’’, a które potem kurzą się, zapomniane, na honorowym miejscu obok toalety.

Przez lata, moje życiowe wybory zmuszały mnie do wielokrotnych przeprowadzek, więc opracowałam sobie pewien system tego jak zadecydować co zabieram ze sobą, a co (czasem z bolącym sercem) odkładam do lamusa. Zapraszam Cię na przeprowadzkowe sortowanie.


1. Jak nie zmienić w koszmar kolorowych snów o nowej sypialni

Wyrzucam: Wyleniałe kołdry i poduszki, z których sypie się pierze. Podarte poszewki i prześcieradła, które może kiedyś były elegancką bielizną pościelową, lecz dzisiaj przypominają raczej stroje duchów na Halloween. Materac, z którego drapieżnie wystają sprężyny. Skrzypiące łóżko, wydające dźwięki niczym z horroru Hitchcocka.
Zabieram: Ulubioną nocną lampkę, idealną do nocnego czytania. Błyszczący czerwony budzik na baterie. Indiańskiego łapacza snów, wiszącego na ścianie nad łóżkiem. Ciepłe kapcie w kształcie królików.
Pozbywam się starych i zużytych rzeczy, a zabieram te, które sprawią, że w nowej sypialni automatycznie poczuję się jak u siebie.


2. O, kuchnia! Czyli żegnajcie pobite gary.

Wyrzucam: wyszczerbione kubki i talerze. Stary mikser, który od lat czeka na naprawę. Przypalone garnki z powyłamywanymi uchwytami. Powyginane sztućce.
Zabieram: zestaw plastikowych pojemników do przechowywania żywności. Moją najlepszą pomoc kuchenną - zmywarkę do naczyń. Kosze do segregacji śmieci. Elegancki, drewniany stojak na wino.
Żegnam się ze skorupami i rupieciami, które trzymałam z sentymentu, a zabieram tylko to, co praktyczne i posłuży mi jeszcze wiele lat.

3. Porządki w garderobie… i szafa gra!

Wyrzucam: ciuchy, do których po prostu już nie schudnę. Szpilki z niebezpiecznie dla życia i zdrowia powyginanymi obcasami. Bieliznę, w której nie chciałabym umrzeć, żeby nie było wstydu. Naderwane skórzane paski i dziurawe torebki.
Zabieram: Cztery kartony ulubionych ubrań, posegregowanych według pory roku. Wielkie lustro w pięknej ramie, które sprawia, że nie tylko moje odbicie wygląda dobrze, ale również wnętrze mojej garderoby. Niezniszczalne błyszczące kalosze, które mogę zakładać i do prac w ogrodzie. i na deszczowe spacery po parku w centrum miasta.
Garderoba to miejsce, z którego pozbywam się większości rzeczy zbieranych przez sentyment. Wiele ubrań, które jeszcze są w porządnym stanie, ale już w nich nie chodzę, oddaję przyjaciółkom lub do second handów. Rzeczy które są już nie do użytku, wyrzucam.

4. Ogarnianie łazienki - czyli weź się do kupy :)

W sprawach łazienki też jestem radykalna. Rzecz jasna, zostaw kosmetyki oraz przybory toaletowe, ale tylko te których używasz. Nie, nie używasz balsamu który dostałaś trzy lata temu na urodziny, ani plastrów do depilacji z datą ważności pamiętającą zeszły ustrój polityczny. Łazienka to szczególnie strefa, którą zaprojektowałabym kompletnie na nowo. Pozwól sobie na zupełnie nowe akcesoria i ozdoby, może jakieś nietuzinkowe plakaty, mozaiki, kwiaty? Stwórz swoje własne domowe sanktuarium. Zapomnij o kilkuletniej zasłonie prysznicowej, z pewnością też nie będziesz tęskniła za starą deską sedesową. A nowa, designerska, szczotka do czyszczenia toalety to będzie prawdziwa kropka nad i!