Do szału doprowadzało mnie, gdy mój dwunastoletni syn Franek nie zakręcał wody przy myciu zębów. Nie pomagały moje edukacyjne wywody na temat dbania o ten jeden z najcenniejszych naturalnych zasobów Ziemi, ani prośby, ani groźby. Wpadłam więc na szatański plan. Pewnego dnia, gdy brał prysznic, zakręciłam główny zawór wody. Zrobiło się trochę zamieszania, bo Franek cały namydlony wybiegł z łazienki. Oznajmiłam mu, że dzwonili z centrali przepraszając, że musieli odciąć nam wodę, bo zbyt dużo jej zużywaliśmy. Mogą nam ją z powrotem podłączyć pod warunkiem, że zapłacimy określoną kwotę. Czy zdziwi Was, jeśli zdradzę, że kwota ta co do grosza zgadzała się z rocznym kieszonkowym Frania?

Nazwijcie mnie wyrodną matką, ale tym razem Franek, opatulony ręcznikiem, słuchał mnie bardzo uważnie, gdy po raz setny zwróciłam mu uwagę na temat oszczędzania wody. Zaproponowałam, żebyśmy wspólnie wymyślili sposoby na to jak zużywać jej mniej - a może uda się coś wskórać, żeby przynajmniej połowa jego kieszonkowego w tym roku nie ucierpiała?

Franek z zapałem, jak z rękawa, zaczął sypać pomysłami na temat oszczędzania wody:

  1. Zakręcamy wodę podczas mycia zębów. Nie uwierzycie, ale to była jego pierwsza myśl! Dokładnie, Franiu, zakręcamy wodę podczas mycia zębów, żeby kilka litrów wody nie leciało ciurkiem na marne. Do płukania buzi po myciu zębów, używamy plastikowego kubeczka, do którego nalewamy odpowiednią ilość wody. Teraz za każdym razem, gdy patrzę na plastikowy kubeczek z Batmanem stojący koło zlewu, czuję przeogromną satysfakcję. Wygrałam w macierzyństwo.
  2. Dokładnie zakręcamy wszystkie krany w domu, żeby nie kapała z nich woda. Musiałam pokazać mu w jaki sposów dokręcać krany i wytłumaczyć mu, żeby nie zakręcał ich z całej siły, bo po pierwsze, trudno jest je potem odkręcić, a po drugie - zwyczajnie można je w ten sposób popsuć. Od teraz Franek jest prawdziwym detektywem jeśli chodzi o szukanie cieknących kranów w domu i dokręca je jak prawdziwy profesjonalista.
  3. Bierzemy krótkie prysznice zamiast kąpieli w wannie. Już od jakiegoś czasu Franio wolał brać prysznic ,,jak dorosły’’ a nie bawić się gumowymi kaczuszkami w wannie, jak jego młodsza siostra. Ale teraz bije rodzinne rekordy na najkrótszy prysznic. (Kolejnym plusem tego sposobu jest to, że nie zajmuje zbyt długo łazienki.)
  4. Nie wypełniamy całej wanny wodą przy kąpieli. Jeśli raz na jakiś czas zdecydujemy się na kąpiel w wannie, wypełniamy ją maksymalnie do dwóch trzecich objętości. Taka ilość wody całkowicie wystarczy do wyszorowania najbardziej umorusanego dwunastoletniego urwisa.
  5. Recyklingujemy wodę. Ze szklanek niedopitych przez gości lub domowników, wodę pozostałą po gotowaniu jajek, a nawet wodę po ostatnim płukaniu naczyń - możemy użyć do podlewania kwiatów lub trawników. W ten sposób szanujemy każdą kroplę.
  6. Zbieramy deszczówkę. To szczególnie przypadło Franiowi do gustu. Deszczowa woda zebrana do plastikowych baniaków również jest idealna do podlewania kwiatów w domu i ogrodzie. Zgadnijcie, kto jest teraz u nas odpowiedzialny za nawadnianie domowych roślin.

To ważne, żeby dzieci nauczyły się dbać o planetę w swoim domu rodzinnym. Zainspirowany Franek zapisał się na pozalekcyjne kółko ekologiczne, a nasza domowa historia o oszczędzaniu, co prawda wprawiła w osłupienie panią nauczycielkę, ale również wzbudziła zapał do wymyślania sposobów na oszczędzanie wody u kolegów i koleżanek Franka. Jestem ciekawa, jakie sposoby wymyśliłoby Twoje dziecko?